727 478 424

terapiapb@wp.pl

Potrzebne / niepotrzebne emocje!? cz. 3

fashion-771505_1280

Potrzebne / niepotrzebne emocje!? cz. 3

Cz. III. Dysfunkcjonalny lęk i radzenie z nim

Lęk jako dysfunkcjonalny (dość częste zjawisko) występuje pod różnymi postaciami określanymi ogólnie zaburzeniami lękowymi. W zależności od tego, w jakich sytuacjach się pojawia, czego dotyczy, jak długo i w jakim natężeniu się utrzymuje, inaczej go nazywamy (fobia, fobia społeczna, zaburzenie lękowe z napadami lęku, lęk uogólniony, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, lęk o zdrowie). Poniżej przyjrzymy się nieco jednemu z nich, należącemu do najczęściej występujących – zaburzeniu lękowemu z napadami lęku (potocznie lęk z napadami paniki).

Zaburzenie lękowe z napadami lęku przeważnie występuje u młodych, zdrowych somatycznie ludzi, choć niekiedy dotyczy i ludzi starszych. W biegu życia na podstawie życiowych doświadczeń nabierają oni przekonania o swojej większej wrażliwości, podatności na zagrożenie, słabości. W okresie kumulacji pewnych trudniejszych okoliczności życiowych to przekonanie może dojść do głosu i zaczynają oni zwracać uwagę na pojedyncze sygnały, które wcześniej pojawiały się w ich ciele i nawet ich za bardzo nie dostrzegali, nie przykuwały ich uwagi – np. przyspieszone bicie serca (np. w sytuacji biegu, ćwiczeń fizycznych, współżycia), drętwienie kończyny (np. trzymanie w nieodpowiedniej pozycji) – i postrzegać je jako sygnał zbliżającej się katastrofy, zagrożenia a nawet śmierci. Zaczynają im nadawać katastroficzną interpretację – np. mam zawał, udar …. Powoduje to wzrost odczuwanego lęku i dołączenie kolejnych jego objawów fizjologicznych (patrz cz.II). Część odczuwa wielki niepokój o swoje życie („zaraz umrę”), utratę kontroli nad sobą („oszaleję”). Tak w przeciągu kilku – ok. 2 min. rozwija nam się atak paniki. Lęk osiąga maksymalne nasilenie, które często wydaje nam się nie do zniesienia, zabójcze po czym zazwyczaj w przeciągu kilku minut zaczyna stopniowo spadać – słabną objawy fizjologiczne – bez względu na to, co zrobimy – czy usiądziemy, czy otworzymy okno, czy weźmiemy lek.  W między czasie w drodze jest już czasem pogotowie. Zadziwiające jednak, że mimo tego lęku jesteśmy w stanie zrobić wiele nawet skomplikowanych rzeczy, których osoba przechodząca np. zawał nie byłaby w stanie zrobić.

Zazwyczaj kończy się to podaniem leku uspokajającego przez ratowników medycznych (w sytuacji, kiedy objawy już czasem w dużym stopniu ustąpiły same). W przypadku młodych osób, zdrowych somatycznie zazwyczaj szybko dochodzimy do wniosku, iż mieliśmy do czynienia z napadem paniki, u dorosłych i seniorów trzeba wykluczyć więcej czynników somatycznych, co może zająć nawet kilka lat, nim jakiś lekarz stwierdzi podłoże lękowe. Może też oczywiście zaistnieć współwystępowanie dolegliwości natury somatycznej – np. kardiologicznej, innej – i o podłożu psychicznym (lękowym). Tu mówimy tylko o tych, u których brak podłoża somatycznego – np. choroby kardiologicznej. Otóż wiele z tych osób często w obawie przed wystąpieniem kolejnego epizodu – napadu paniki – zaczyna ograniczać swoją aktywność – np. podejmowanie wysiłku, aktywności fizycznej, unika miejsc, okoliczności związanych z pierwszym, poprzednimi atakami czy niekiedy nawet wychodzenia z domu bądź pozostawania w nim samemu. Chwilowo czują się bezpieczniej i odczuwają ulgę ale nie na długo. Zaczynają się bać coraz to nowych rzeczy, miejsc itd.. Czują się coraz bardziej nieszczęśliwi z ograniczeń, które powoduje odczuwany lęk. Chcieliby przestać go zupełnie odczuwać. Tymczasem sposobu na całkowite pozbycie się lęku nie ma!
Na szczęście! Inaczej dość szybko moglibyśmy stracić swe życie!

Co zatem możemy zrobić? Przede wszystkim na początek przyjrzeć się czy sygnalizowane przezeń zagrożenie jest nim rzeczywiście. Jeżeli nie – jak dzieje się w zaburzeniach lękowych – m. in. omawianym lęku z napadami paniki (brak chorobowego podłoża określonego sygnału z ciała – np. przyspieszonej akcji serca) – możemy podjąć pracę (w ramach terapii poznawczo-behawioralnej) nad naszym myśleniem – interpretacją sygnałów z ciała tak aby nie prowadziły one do rozwoju napadu paniki. To wymaga jednak wysiłku i wystawiania się na sytuacje, w których odczuwamy dany lęk, konfrontowania się z nim, nawet celowo wzbudzania (w terapii) aby następnie zauważyć jego niezagrażający charakter i oswoić się z nim (przestać reagować silnym wzbudzeniem współczulnego AUN). Skutkuje jednak osiągnięciem zamierzonego celu (braku napadów paniki) u 70- 90 % pacjentów i chroni przed nawrotami. Część osób, która nie ma dostępu do terapii bądź preferuje doraźne, niewymagające nakładu ich pracy i konfrontacji z lękiem rozwiązania, zazwyczaj sięga po leki uspokajające czy przeciwlękowe. Nie usuwają one jednak mechanizmów wywołujących objawy – nie chronią przed nawrotem. Część z nich, może powodować po pewnym czasie zażywania uzależnienie (leki z grupy benzodiazepin).

Nie uciekajmy od lęku ale poznawszy jego znaczenie i funkcję zaakceptujmy mądrość stwórczą tej reakcji i dziękujmy za jej chroniący nasze życie charakter. Jednocześnie tam, gdzie pojawia się on u nas w sytuacjach, w których nie ma obiektywnie tego zagrożenia i jego funkcja obronna jest zbyteczna, nauczmy się radzić sobie z nim, działać mimo niego oraz zmieniać nasze postrzeganie takich sytuacji, by niepotrzebnie nie wszczynał alarmu
w naszym organizmie.

Beata Krakowska (Kałużna)